sobota, 18 stycznia 2020

Urodziny nr 38

Tym razem dzień jak codzień. Chyba to z wiekiem staje się normą.
Wpadli moi rodzice na kawę i ciacho, a tak to normalny dzień z dzieckiem.

Wiek 38 - kiedy to zleciało? Dajemy sobie jeszcze dwa latka na ewentualne powiększenie rodziny a potem pas.

***

Dopisując jeszcze do poprzedniego wpisu odnośnie 18-miesieczniaka to nastąpiły kolejne zmiany:
1. Wróciłam do sypialni. Do tej pory spałam w pokoju synka, ale powiedziałam dość. Młody co prawda budzi się nieraz w nocy i mnie szuka po domu. Ale biorę go do łóżka, usypiam i odnoszę do jego pokoju. Z reguły śpi już do rana u siebie.
2. Zaczynamy przygodę z nocnikiem. Nie planowałam tego tak szybko, ale młody sam zaczął się interesować tym sprzętem. Od pewnego czasu pokazywałam mu (gumowymi zabaweczkami napełnionymi wodą) jak się robi siku do nocnika. Aż w końcu sam zaczął sam z siebie siadać na nocnik od czasu do czasu. Jak tylko widzę taką zabawę to natychmiast ściągam mu pieluchę i... w ciągu kilku minut jest siku tam gdzie trzeba. Zobaczymy jak to dalej pójdzie...


wtorek, 7 stycznia 2020

18 miesięcy

Witamy w 2020 roku!

W ostatnim czasie nie zauważyłam jakichś znaczących postępów w rozwoju.
Syn gada coraz więcej (po swojemu), porusza się szybciej i sprawniej, troszkę rośnie (ale już wolniej niż w pierwszym roku życia).


Zaczęliśmy regularnie spotykać się z dziećmi sąsiadów (dziewczynka 21 miesięcy oraz chłopiec 4 latka). Za drobną opłatą odbieram ich ze żłobka/przedszkola i "przechowuję" u siebie, aż któryś z ich rodziców nie wróci.
Dzieciaki świetnie się dogadują, zwłaszcza chłopaki (mimo różnicy wieku). Czas wspólnie spędzony to frajda i dla mnie i dla męża. Tylko po wyjściu "nadprogramowych" dzieci nasze mieszkanie wygląda jak po przejściu tajfunu. Coś mi się zdaje, że gdybym miała na stałe takie stadko to sprzątaniem bym się zajmowała wyłącznie pod ich nieobecność, albo podczas ich snu. ;-)

Mam też okazję zobaczyć z bliska przedszkole, do którego być może pójdzie kiedyś nasz synek. Jest ok.


PS. A w bliskiej rodzinie pojawi się niebawem kolejny mały człowiek. No i znów facecik! Czyli paka ciuchów po naszym synku (która jest obecnie w użyciu u jednego kuzyna), znów będzie miała
wzięcie. :-)

PS.2. I zmieniliśmy łóżeczko na takie z barierką. Bo to już poważny wiek jest.


poniedziałek, 30 grudnia 2019

Nowy Rok tuż tuż

Najważniejsze wydarzenie z mijającego roku to dopełnienie formalności i ostateczna rozprawa adopcyjna. Jesteśmy mamą i tatą. ❤️

Nasz synek z małego pełzającego bobasa zamienił się w biegającego wariata. W dodatku awanturującego się jak coś nie idzie po jego myśli.

Urlop macierzyński przeszedł płynnie w urlop wychowawczy i jakoś dajemy radę. W przyszłym roku kończy mi się umowa więc będzie się trzeba zarejestrować jako bezrobotna. Do pracy na razie nie planuję wracać. Niech młody zacznie przedszkole to ja zacznę pracować. Czyli jeszcze 1,5 roku...

Wakacje udało się nam spędzić wyjazdowo, tym razem głównie Mazury. Czyli też zaliczone. Nie przesiedzieliśmy całego roku w domu.

Mamy kilka pomysłów na nadchodzący rok, ale czas pokaże ile z nich uda się nam zrealizować.

Ot normalne życie normalnej rodzinki. Nuuuda... ;-)





poniedziałek, 23 grudnia 2019

Wesołych Świąt!

To nasze drugie już Święta w zestawie 2+1. Tym razem jestem o nie spokojniejsza, bo młody już się ze wszystkimi oswoił i nie urządza histerii.
Pamiętam, że nasze pierwsze wspólne Święta były ciężkie. Dla synka było po prostu za wcześnie na zloty rodzinne (był z nami 4 miesiące już, ale jednak to za mało). Było dużo płaczu i niepokoju.

Teraz mamy do czynienia z małym wariatem, którego wszędzie pełno. Będzie więc wesoło - bój się choinko, bo młody nadciąga!








wtorek, 10 grudnia 2019

Na wychowawczym fajnie jest

Bez sensu się bałam. Bałam się, że zabraknie kasy na rachunki, na podstawowe rzeczy... Bzdura!
Trochę pokombinowałam, żeby ograniczyć wydatki do minimum - rachunek za telefon, ubezpieczenie na życie, niepotrzebne umowy.
No i wystarcza na życie. I to całkiem na sensownym poziomie.

A od stycznia wpadnie parę groszy, bo dogadałam się z sąsiadką, że będę odbierać jej dzieciaki z przedszkola/żłobka i po 2 godziny dziennie będą te dzieciaki u nas.

Synek już się z nimi oswaja. Młodzi też już powoli zaczynają się ze mną zaprzyjaźniać. Co kilka dni się spotykamy, a w tym czasie dzieci szaleją razem.

Czasem mi tylko brakuje takiego czasu tylko dla siebie. Ale Mikołaj mi już planuje pewną odskocznię. :-)

Fajnie jest być mamą pełnoetatową.





wtorek, 3 grudnia 2019

17 miesięcy

Weszliśmy w etap buntu jakiegoś. Młody testuje moją cierpliwość. Wszystko jest na nie. A jak mu czegoś zakazać to zaraz awantura (patrzy na mnie, płacze i krzyczy nie-nie-nie...). Jedzenie jest ble, spać nie będę bo nie, wiem że mi nie wolno ale i tak to zrobię (a przy tym szelmowski uśmieszek).

Mowa - jest postęp. Pojawiają się sylaby, których wcześniej nie było: sia, tsi, cia, tia. Jest szansa że zacznie z tego w końcu składać jakieś sensowne wyrazy. Czasami wyjdzie mu z tego "tata", na co mój mąż najbardziej czeka...

Czytanie książeczek to już nasza codzienność. Około 20 sztuk dziennie. Bywa, że niektóre książeczki czytamy po kilka razy. Jak kiedyś hitem były wszystkie części Pucia, tak teraz czytamy "Wywrotkę" na zmianę z "Koparką".

Z najczęstszych zabaw: rowerek trzykołowy (pchany przeze mnie, bo nie ogarnia jeszcze pedałów), parking wielopoziomowy na samochody, lego Duplo kolejka (głównie rozkłada na części, zamiast składać).

Uwielbia się wspinać. Wejście na krzesło, a potem na stół to już łatwizna. A jak go stamtąd ściągam i mówię że nie wolno, to awantura.

Potrafi odpowiadać na pytania typu tak/nie. Odpowiedź wyraża odpowiednim kiwaniem głową.

W nocy regularnie do mnie przychodzi i śpimy sobie razem do rana.

środa, 27 listopada 2019

Migawki z życia codziennego

Synek rozpracował pudełko i styropianową wkładkę. Na drobne elementy.
Mówię mu więc, że teraz trzeba to posprzątać.
Synek pokiwał głową i poszedł do kuchni po szufelkę i zmiotkę...

...
Na stole zostało opakowanie po jogurcie. Synek sam z siebie wziął i wyrzucił do kosza na plastikowe odpady.
Najwyraźniej podpatrzył jak ja to robię i zrobił tak samo.

...
Synek wyjął sobie z kosza plastikowe pudełko po lodach i przyniósł sobie do kuchni. Usiadł z tym pudełkiem przy psiej misce i przekładał psie chrupki z miski do pudełka. Po jednej. Aż mu się znudziło.