sobota, 15 czerwca 2019

Żłobek

Krótki wpis jak sobie radzimy.
Ano radzimy sobie rewelacyjnie. Synek jest przeszczęśliwy. Mnóstwo dzieci, muzyka, nowe zabawki. Ciągle uśmiecha się od ucha do ucha. Widać że ciągnie do dzieci.
Kiedy przychodzi pora spania to po prostu wkładam go do bujaczka i tak sobie zasypia w kącie, obserwując dzieciaki. Hałas mu nie przeszkadza.
Nie jest też zazdrosny o inne dzieci. Wie że jak zapłacze to podejdę.
Ciocie żłobkowe też mu się podobają (z wzajemnością).

Synek jest póki co najmłodszy z dzieci. Niewiele starsza od niego jest jedna dziewczynka (o dwa miesiące). Reszta dzieci ma już bliżej dwóch lat. Wszyscy poza naszym synkiem są już chodzący. Na szczęście nikt go nie depcze. Poza tym synek bardzo dużo stoi przy meblach więc raczej nie ma okazji do deptania go.

Grafik mam tak ułożony, że poranną zmianę mam raz lub dwa razy w tygodniu. Wtedy zabieram synka ze sobą do żłobka. W pozostałe dni synek spędza czas z tatusiem. Już się świetnie dogadują. Potrzebowali trochę czasu żeby się dogadać.

Jeśli damy radę finansowo (żłobek to nie jest dochodowe zajęcie, ale około 1000 miesięcznie będę miała na te pół etatu) to chciałabym ten stan utrzymać do czasu aż synek pójdzie do przedszkola.
Do starej pracy nie ma sensu wracać chyba. Wzięłabym tam wychowawczy urlop do końca umowy - czyli do wakacji 2020. A potem może zwiększę etat w żłobku...



sobota, 8 czerwca 2019

11 miesięcy

Czas na raport.
O rozwoju już pisałam ostatnio. Ruchowo bardzo fajnie. Synek się kręci, wierci i wszędzie go pełno. Raczkowanie opanował do perfekcji. Czasami wstaje przy meblach ale jeszcze nie ruszył z miejsca. Póki co mamy napęd 4x4 i niech tak zostanie. Jest szansa że będzie mniej kontuzji. Hehe...
Zębów mamy 6 i chwilowo cisza w eterze. Przynajmniej z tym mamy spokój.

Synek generuje mnóstwo brudu i bałaganu. Nauczyłam się przymykać oko na bajzel, bo bym chyba oszalała. Korzystam z tego że mamy upał i synek praktycznie cały czas po domu lata w samej pieluszce. Mniej prania.
Podjęliśmy próbę przeprowadzki z wanienki do łazienki. O ile pierwsze spotkanie z brodzikiem w łazience przebiegło sprawnie, o tyle każda kolejna kąpiel jest okupiona krzykiem. Czyli jeszcze nie czas. Wracamy do wanienki.

Byłam już kilka razy w pracy. Mąż w tym czasie opiekował się synkiem. Bidulek (mój mąż) jest taaaaki zmęczony po 4 godzinach z synem... Drzemki i posiłki z tatusiem nie są fajne. Mamusia do tego potrzebna. Ale za to tata zabiera na długie spacery. Czyli też dobrze. Ale rozstanie ze mną przebiega bezboleśnie. Bez płaczu.
Niedługo pojawią się u mnie w pracy poranne dyżury więc synek będzie odwiedzać żłobek razem ze mną. Na razie był raz na pół godzinki (jak poszłam podpisać papiery). Został beze mnie i nie płakał. Akurat dzieci coś tam śpiewały i pokazywały i było to takie ciekawe, że nie zauważył, że mnie nie ma obok. Nawet jak żłobkowa ciocia wzięła go na ręce to nie krzyczał.
Za to jak wrócił do domu to padł z wrażenia i spał 2 godzinki. :-)

Mowa nadal bez rewelacji. Albo mamamama, nianianiania albo w ogóle cisza. Małomówny typ.




czwartek, 30 maja 2019

Coś się zmienia

ROZWÓJ
Synek nadal niewiele mówi, ale za to bardzo się rusza. Praktycznie non stop zwiedza teren. Nie daje się utrzymać na kolanach bo on chce "sam".
Kilka razy zdarzyło się, że samodzielnie stanął przy meblach.
Kilka razy zdarzyło się też na chwilę puścić i próbować utrzymać równowagę.
Oj muszę być blisko, żeby nie fiknął.
I coś co od pewnego czasu było dla mnie najbardziej męczące - syn coraz rzadziej korzysta z fotelika samochodowego w celu usypiania! Wiadomo, że jeszcze czasem musi się pobujać. Jednak coraz częściej chce być po prostu położony w łóżeczku, do tego butla z mlekiem i usypiamy... Czad!

PRACA
Dowiadywałam się w kadrach czy istnieje możliwość, żebym wróciła do pracy tylko na pół etatu, najlepiej po południu. Miałam tu na myśli konkretny dział, gdzie praca polega głównie na wklepywaniu zamówień do systemu. Niestety stopniowo wprowadzana jest u nas automatyzacja, więc do jesieni pewnie już nie będzie tyle wklepywania. Jeszcze pogadam z szefem po koniec wakacji, może coś ciekawego wymyśli dla mnie.
Za to podłapałam zlecenie do pracy w... żłobku. Głównie godziny popołudniowe tak jak chciałam. A gdyby mi się trafiły jakieś godziny przedpołudniowe to mogę tam zabierać wtedy synka.
Kasa mizerna ale jest.

No i teraz oczywiście jestem w stresie jak to będzie. Mąż będzie zostawać sam z synem 4 razy w tygodniu po około 3-4 godziny. I do tego zetknięcie synka ze żłobkiem, zarazkami itd.
No nic. Jakby to nie hulało to zawsze mogę zrezygnować z dnia na dzień. W końcu to zlecenie...




piątek, 24 maja 2019

z lektur - Pucio

Jedna z fajniejszych książek dla dzieci jaka mi wpadła w ręce.
Książeczka jest dość gruba ale synkowi się na tyle podoba, że potrafimy przeczytać całość jednym ciągiem. Bez marudzenia.
Jest kilka pozycji z tej serii więc pewnie zaopatrzymy się w pozostałe tytuły niedługo.

Tak to wygląda:





wtorek, 21 maja 2019

Co nowego...

Becikowe
Wypłacone w pełnej kwocie, już na koncie. Jupi!

Chrzest
Powoli przymierzamy się do chrztu syna. Planujemy na roczek. Restauracja zarezerwowana, chrzestni wybrani i ogarniają dokumenty. Termin w kościele wstępnie zaklepany.

My
Synek pięknie raczkuje i powoli próbuje wstawać przy meblach bez mojej pomocy. Zwiedza całe mieszkanie i nie przejmuje się faktem, że jestem w innym pokoju. Czasami tylko się odezwie, żebym i ja się odezwała. Hmm może z tym żłobkiem by jednak dało radę skoro jest w stanie beze mnie wytrzymać?
Raz w tygodniu chodzę sobie na fitness a w tym czasie tatuś ogarnia młodego. Daje rade! Planuję za miesiąc zwiększyć częstotliwość fitnessu.

Praca
Przeglądam oferty pracy - te na pół etatu, ale nic ambitnego nie znajduję. Nie planuje wracać na cały etat póki co. Nie wiem jeszcze czy w obecnej pracy zgodziliby się na mój powrót na pół etatu więc muszę mieć jakąś alternatywę. W zależności od tego w jakich godzinach by mi się udało dogadać w pracy to synek zostawałby albo z tatą, albo ostatecznie w żłobku na tych parę godzin. Wolałabym pierwszą opcję.

Staramy się jak najczęściej bywać "w terenie", gdzie jest dużo ludzi i hałasu. Syn świetnie to znosi. Za jakiś czas pewnie będziemy go zabierać na defilady i pokazy militarne (nasze hobby), ale jeszcze trochę.
Na razie zaliczyliśmy piknik strażacki - było głośno, syreny wyły a syn niewiele sobie z tego robił. Ba! Nawet zasnął na drzemkę w tym zgiełku. :-)
W planach jest jeszcze offroadowy dzień dziecka - quady i samochody terenowe do podziwiania. Nie, nie będziemy jeździć a tylko oglądać.


Parę fotek z ostatnich dni...






P.S. Trochę już gada. Głównie "mamama", "nianianiania" lub "emememe"...


niedziela, 12 maja 2019

10 miesięcy

Nasz mały obywatel rośnie i rozwija się. Jest też coraz bardziej samodzielny.

Kilka dni temu zaczął raczkować. Na razie nieporadnie, ale wyraźnie przesuwa się w upragnionym kierunku.
Najchętniej spędza czas na podłodze i eksploruje teren. Od czasu do czasu zawoła mnie kontrolnie, żebym mu pomogła wstać (bez mojej pomocy jeszcze nie umie). Trochę się po mnie powspina a potem wraca z powrotem do poznawania podłogi.

Przy zasypianiu nadal wymaga bujania w foteliku, ale już nie tak zamaszyście jak to było wcześniej.

Potrafi samodzielnie opuścić fotelik/nosidło stojące na podłodze. Jednym ślizgiem.

Praktycznie cały czas jest w ruchu. A mimo to upadki/ kontuzje zdarzają się rzadko. Porusza się w sposób kontrolowany.

Jest bardzo silny choć niepozorny z wyglądu. Ostatnio polubił podciąganie się - trzyma mnie za palce i zawiesza się w ten sposób, że ma ugięte ręce w łokciach i podkurczone nogi.

Zabawki interesują go tylko te, które w jakikolwiek sposób mogą wygenerować dźwięk. Choćby stukanie o podłogę. W tej konkurencji wszelkie maskotki wymiękają. Nawet zwykła łyżka jest lepsza, bo można nią postukać.

W diecie nadal najczęściej mamy słoiczki i kaszki. Ale często już syn domaga się jedzenia z mojego talerza. Nie blenduję a jedynie rozdrabniam widelcem.
Pije najczęściej wodę przegotowaną - z butelki ze słomką. Ale bywa że próbuje pić z mojego kubka.

Zęby są dwa. Plus dwa w drodze (widać je już przez skórę ale jeszcze nie wyszły do końca).

Na basen chodzimy raz w tygodniu. Pierwsze 5 minut to standardowa histeria. A potem szał. Mały chlapie z radością. A jak go podtrzymuję za rączki to wiosłuje nogami pod wodą i się śmieje. W wodzie jest mu też łatwiej utrzymać pozycję stojącą, bez podtrzymywania.

Noce w większości przesypia. Standardowe godziny snu to 21:00 - 6:30. Plus dwie drzemki w ciągu dnia.


P. S. Przestał gadać całkiem. Najwyraźniej umiejętności poruszania się pochłonęły go już całkiem, a jako facet on nie ma podzielnej uwagi. Trzeba czekać...



środa, 8 maja 2019

Formalności c.d.

Ubezpieczenie na życie
Wypłacono mi 10% kwoty z tytułu urodzenia dziecka. Mężowi nic nie wypłacili. Odnieśli się do daty urodzenia dziecka, a nie daty adopcji. Akurat w momencie urodzenia się synka ja byłam jeszcze w okresie karencji, a mąż nie miał ubezpieczenia na życie.
Napisaliśmy odwołanie powołując się na datę uprawomocnienia adopcji. Czekamy na decyzję.

Becikowe
Po dwóch tygodniach od złożenia wniosku dostałam pismo wzywające do przedstawienia dokumentów potwierdzających zarobki za 2017 rok (pity, świadectwa pracy z 2017 roku - obydwoje akurat wtedy zmienialiśmy pracę). Jutro idę więc z papierami i działamy.