poniedziałek, 4 stycznia 2021

2 lata + 6 miesięcy

Rozwój mowy powoli do przodu. Aktualnie  wałkujemy słowo "bach". Synek rzuca czymś lub przewraca, a potem stwierdza "bach". Czasem próbuje stworzyć coś w rodzaju zdania z tego, co już zna np. "mama da", " tata am"...

Nauczył się pić z kubka. Czasem jeszcze rozlewa, ale większość już ładnie wypije.

Drzemki wróciły na tapetę. Niestety zrobiły się mega długie (nawet 3,5 godziny), przez co siedzi potem do późna wieczorem.

Wszystko próbuje sam - zakladanie/zdejmowanie ubrań, zdejmowanie i zakładanie pieluchy. Zapala sobie lampkę przy łóżku wieczorem. Robi dla tatusia kawę z ekspresu. Uczestniczy w procesie gotowania obiadów. Zdarzyło się kilka razy że położył się na drzemkę sam, nie trzeba było go usypiac.

Bardzo dużo bawi się sam - puzzle, klocki, gotowanie, budowanie torów drewnianych, granie na gitarze... Odtwarza różne scenki ludzikami Lego - często się te ludziki przytulają i całują.

Po kilka razy dziennie woła na nocnik ale w pieluchy nadal robi. Najlepiej mu się robi, kiedy biega bez spodni po domu. Jakoś łatwiej mu się wtedy zmobilizować do siadania.


Zaszczepilismy synka na ospę - 1. dawka. Druga dawka za jakieś 6 tygodni.


A tu autoportret synka. A to zielone coś na górze to wąż...









 



środa, 30 grudnia 2020

Żegnaj 2020 roku!

 Oby kolejny był lepszy...

Jakiś czas temu wrzuciłam na instagram wyzwanie - powiedz coś miłego o 2020 roku. I serio nie jest mi łatwo cokolwiek powiedzieć.

Straciłam zatrudnienie (zgodnie z przewidywaniami), nie schudłam, nie wygrałam w totka, nie udało nam się przejść procedury do 2 adopcji...


Jakieś pozytywy?

Mimo pandemii dwukrotnie byliśmy na urlopie. Niby tylko Mazury ale dobre i to. Był las i jezioro, a synkowi więcej do szczęścia nie potrzeba...

Koronawirus obszedł się z naszą rodziną łagodnie. Ci, którzy zachorowali, wygrali z chorobą.

Synek sie rozwija, z każdym miesiącem widać postępy.


Jakieś plany na 2021?

- synek idzie do przedszkola od września a ja do pracy

- wyjazd wakacyjny, prawdopodobnie znów Mazury ale zobaczymy

- mąż ma w planach jeden kurs zawodowy, ale coś się nie może zebrać

- czy wystartujemy pod koniec roku z drugą adopcją? Jeśli pogadamy najpierw z psychologiem jakimś to jest to możliwe...




wtorek, 22 grudnia 2020

Święta 2020

Tegoroczne święta będą wyjątkowe, specyficzne. Nie będzie maratonu spotkań z całą rodziną, najdalszą z najdalszych. Nie będzie latania z wywieszonym jęzorem żeby nakarmić pułk wojska (bo może akurat by przyszedł).

Będzie spokojnie, w gronie najbliższych. Jak zdrowie pozwoli spotkamy się z rodzicami. Będzie to czas zadumy i pokory. 

Ale zaraz... Czy tak właśnie nie powinno być?


Zdrowych i spokojnych Świąt Bożego Narodzenia!



poniedziałek, 30 listopada 2020

2 lata + 5 miesięcy

Pożegnaliśmy się z wózkiem. I tak nie był używany już 2 miesiące i tylko zajmował miejsce. Więc poszedł w świat i zupełnie nam go nie brakuje. Młody woli poruszać się o własnych siłach.

Drzemki nam powoli znikają. Właściwie częściej już są dni bez dziennego spania. Przynajmniej wtedy bateryjka wyczerpuje się dziecku około 20:00 i mamy już wieczór dla siebie.


Rozwój mowy bez rewelacji. Z dźwiękiem pojawiły się słowa "ojoj" oraz "daj". Ale rzadko z nich korzysta. Przeważa chińszczyzna.


Bunt dwulatka przybrał na sile. Młody bardzo testuje naszą cierpliwość. Zdarzyło się nawet, że doprowadził mnie do płaczu z bezsilności...


Nauka korzystania z nocnika powoli do przodu. Po kilka razy dziennie synek prosi już żeby iść na nocnik. Ale w pieluchy też jeszcze robi.

...

Dopadł mnie trochę kryzys egzystencjalny. Siedzenie w domu z dzieckiem nie jest aż takie super. Zwłaszcza ze zbuntowanym dwulatkiem. Do tego całkowite uzależnienie finansowe od męża jest dla mnie trudne. Serio wyglądam z utęsknieniem już czasu, kiedy to synek pójdzie do przedszkola a ja do pracy.




środa, 11 listopada 2020

Migawki z życia codziennego

 Synek postanowił zrobić sałatkę (w ogóle zabawy kuchenne to nasz HIT). Dałam deskę i nóż (taki do obiadu, żeby nie był zbyt ostry). Poszedł banan, obrane kiwi i kawałek żółtego sera. Wszystko dokładnie pokrojone i wymieszane. Dało się zjeść.

***


Zdjął skarpetki. Poszedł do łazienki, zapalił światło. W szufladzie znalazł obcinaczkę do paznokci. Przyszedł z tym do salonu i zaczął udawać że obcina sobie paznokcie u nóg. Potem udawał że obcina psu. Po robocie odniósł obcinaczkę na miejsce. Założył skarpetki.


***


Wyjął odkurzacz z szafy. Zmontowal w całość wszystkie elementy. Kabelek do kontaktu.

Nie włączył bo się boi odkurzacza, ale zawołał mnie że przygotował mi pracę.

Zawsze po odkurzaniu wyjmuje kabel z kontaktu i zwija.


***

Wkłada i wyjmuje sztućce ze zmywarki. Wkłada tabletkę bo on wszystko musi sam.


Cdn.





sobota, 31 października 2020

2 lata + 4 miesiące

 Mieliśmy epizod ze żłobkiem. Udało się dostać do jedynego żłobka (a właściwie klubu malucha), który brałam pod uwagę. Mała grupa, fajna atmosfera. 

Początek był obiecujący- synek był zachwycony nowymi kolegami i zabawami. Ale jak zaczęliśmy rozszerzać godziny pobytu synka w żłobku na czas drzemki i obiadu zaczęło się coś psuć. Młody zaczął się robić nerwowy, płaczliwy, zaczął gorzej spać. Po powrocie ze żłobka  wczepiał się we mnie i nie chciał puścić. Widać było, że jest coraz gorzej. Uznałam, że nie będę tego przedłużać i zabrałam go stamtąd z dnia na dzień. Efekt - od razu zrobił się radosny i spokojny. Czyli to nie jego pora jeszcze.

Wiem, że są dzieciaki (biologiczne i adopcyjne) które bez problemu odnajdują się w nowej rzeczywistości jaką jest żłobek, czy przedszkole. Ale są i takie które na takie zmiany reagują silnym stresem. Nasz jest z tych bardziej zestresowanych. Nie będziemy więc nic zmieniać na siłę. 

***

Odnośnie rozwoju to młody z każdym dniem więcej rozumie. Pojawia się też więcej słów z dźwiękiem, chociaż powoli - jest już "tata, "da", "ssssss" (odgłos węża), "muuu" (odgłos krowy), "jedzie"... Najbardziej rozmowny robi się wieczorami, kiedy to trzeba iść spać. :-)

Czasami prosi o nocnik, ale nadal jest to rzadkość. Nie przyspieszam.

***

Zabawy mają często charakter odtwarzający codzienność. Ostatnio obserwowałam jak sobie "gotował". Miał taki obrazek ze żłobka- przyklejona bibuła na kształt marchewki. Wziął obieraczkę do warzyw, zeskrobał tą bibułę do garnka, wziął drewnianą łyżkę i mieszał. Zrobił potem przyjęcie- rozstawił talerze i każdemu nałożył trochę. Misia nakarmił łyżką mówiąc "am".




wtorek, 13 października 2020

Trzydniówka

Niby się czytało, że taka choroba jest. Niby się spodziewałam, że gorączkę może wybić w kosmos. Ale jak sprawa dotyczy własnego dziecka to człowieka łapie panika.


Środa

Dziecko marudne, brak apetytu, nudności. Po południu lepiej więc uznaliśmy, że czymś się struł.


Czwartek

Dziecko marudne, brak apetytu, po południu gorączka 38,5. Dałam paracetamol.


Piątek 

Od rana 39,4. Totalny brak apetytu. Wręcz odruch wymiotny na widok jedzenia. Ale pije więc ok. Leki przeciwgorączkowe co około 6 godzin. Teleporada - Pani zamiast coś doradzić to mnie objechała, że nie zaszczepilam dziecka na ospę.


Sobota

Od rana 39,4, po południu już 40. Dziecko się pokłada. Leki przeciwgorączkowe nawet co 4 godziny. Teleporada - jechać na SOR. Na SOR-ze zrobili badania krwi i moczu. Lekarz stwierdził że jakiś wirus i że dzieci tak już mają. Zalecił leczenie objawowe.


Niedziela

Zgodnie z zaleceniami podajemy leki przeciwgorączkowe co 4 godziny, przez całą dobę.  Gorączka nie ma jak się przebić więc jest spokój. Nadal brak apetytu i duża senność.


Poniedziałek

Rano 38,5 więc lajcik. Potem już nie rośnie. Po południu zaczyna pojawiać się drobna wysypka na brzuchu. Apetyt wraca do normy. Energia dziecka też.


Wtorek

Wysypka jest już wszędzie, głównie tułów. Nie swędzi. Dziecko zachowuje się jak zdrowe.

Za parę dni wysypka pewnie będzie znikać. Ale dawno takiego stracha nie miałam.