środa, 21 sierpnia 2019

Sprawdzamy co w OA

Byliśmy na spotkaniu "wstępnym" ponieważ pragniemy docelowo powiększyć naszą rodzinę.

Jakie wnioski:
1. Musi minąć conajmniej rok od formalnej poprzedniej adopcji (taki wewnętrzny wymóg). Czyli mniej więcej pół roku jeszcze.
2. Musimy popracować nad naszymi warunkami finansowymi - może by jakieś podwyżki lub nadgodziny dla tatusia? Według OA mama niech się skupi na dziecku i niech nie pracuje póki co.
3. Dokończyć diagnostykę pierwszego dziecka, skoro mamy jakieś wątpliwości co do jego stanu zdrowia.

Czyli - delikatnie mówiąc - na razie nas spławili.
No nic zobaczymy czy za pół roku będzie inny wydźwięk rozmowy. Bo to, że chcemy powiększyć rodzinę to się nie zmieni...





środa, 14 sierpnia 2019

Streetcom - gumy do żucia

Kolejna kampania od Streetcom. Trochę z zaskoczenia, bo nawet się specjalnie nie starałam załapać.
Właśnie dostałam paczuszkę gum do smakowania i testowania. Co prawda wielką fanką gum do żucia nie jestem, ale spokojnie, to nie wyścig. Najwyżej na dłużej starczy.




poniedziałek, 12 sierpnia 2019

Wychowawczy

Urlop klepnięty.
Zaraz po urlopie rodzicielskim planuję zużyć cały zapas urlopu wypoczynkowego (uzbierało się prawie 2 miesiące), a potem wychowawczy do końca umowy.
Czyli de facto rezygnuję z tej pracy - więc już dziś na odchodne zdałam klucze i identyfikator.

Coś się znajdzie na te pół etatu.

Najważniejsze jest to, że będę z synkiem i nie oddam go do żadnego żłobka.


wtorek, 6 sierpnia 2019

13 miesięcy

Jeszcze chwilka i będzie trzynastka.

Rozwój mowy
Nadal kiepsko. Do swojego zasobu słów synek dorzucił "brum" i regularnie tego słowa używa. Nie tylko podczas zabawy samochodzikami, ale też tak dla siebie, jak się czymś zajmie.

Ruch
Oj tutaj to cały czas progres. Synek jest tak ruchliwy, że głowa mała. Nie chodzi (jeszcze!) ale potrafi stać bez trzymanki i zająć się czymś. Często ma przy tym rączki zajęte obydwie.

Na kanapę wchodzi samodzielnie. I schodzi. I tak w kółko.

Kąpie się już pod prysznicem bez problemu. Mogę mu lać wodę na głowę i nie ma krzyku. Jak myjemy ząbki to często sam trzyma szczoteczkę i próbuje sam.

Na wyjeździe nad jezioro próbował swoich sił w pływaniu na plecach - trzyma mnie za dłonie i sam się kładzie na wodzie, zakrywając uszy i machając nóżkami!

Nieraz naśladuje mnie przy sprzątaniu - często bawi się szczotką lub szufelką.

Potrafi wskazać na obrazku części twarzy i kota i psa. Proszę go o jakąś konkretną rzecz i to pokazuje palcem.

Aha i mieliśmy mały epizod z lekarzem znów - synka ugryzła osa i mieliśmy stracha czy nie skończy się jakimś uczuleniem. Na szczęście skończyło się tylko na bólu i strachu.

A teraz małe fotostory wakacyjne (Mazury):










Wilczy Szaniec:









Safari Zoo Okrągłe:







Mazury Air Show 2019 + lot widokowy helikopterem Robinson (synek nie leciał oczywiście, rodzice sobie polatali na zmianę):


















czwartek, 25 lipca 2019

A co tam z pracą?

Byłam w firmie swojej zapytać jak się zapatrują na mój powrót po urlopie rodzicielskim. Powiedziałam, że chciałabym pół etatu w godzinach popołudniowych.

No i lipa.
Pół etatu owszem, ale tylko w godzinach 8-12. W praktyce oznaczałoby to żłobek dla syna na minimum 5 godzin dziennie (musiałabym mieć czas na dojazd). No i zarabiałabym tylko na żłobek. Bez sensu.

Czyli wiem na czym stoję (a raczej leżę). Będę zmuszona chyba wziąć ten wychowawczy i poszukać zlecenia na popołudnia.

Ech życie.


wtorek, 23 lipca 2019

Szpital

Byliśmy w szpitalu raptem 4 dni ale i tak się czuję jakby mnie ktoś przejechał.
Nie da się odpocząć na nie swoim łóżku, obok chorego dziecka. Czujność włączona na maksa.
Przyplątało się wirusopodobne coś. Najbliżej mu do wirusowego zapalenia krtani, połączonego z rotawirusem. A i żeby nie było nudno to jeszcze jakieś grzyby w nosie. No po prostu full wypas.

Po tej całej akcji z chorowaniem, gorączką i problemami trawiennymi synek ostro zjechał na wadze. W momencie przyjęcia na SOR ważył raptem 7 kg. Roczne dziecko.To poza siatkami centylowymi!

Na obecną chwilę synek wykurowany. Zostały nam inhalacje i syropek, ale to możemy robić w domu.

A za miesiąc wybieramy się do poradni gastroenterologicznej bo z tą jego wagą to już nie przelewki.
Może to taka jego uroda, że chudy - w końcu to wcześniak. Ale wolę się upewnić czy przypadkiem nie ma jakiejś nietolerancji pokarmowej na cokolwiek.
Czeka nas więc kolejny pobyt w szpitalu, tym razem w celach diagnostycznych.
Akurat kończy mi się wtedy urlop rodzicielski. No bosko.

A tak prezentował się nasz pokój:





czwartek, 18 lipca 2019

Baj baj

Postanowiłam zakończyć współpracę ze żłobkiem. Pierwszy raz tak odchodzę z pracy z dnia na dzień.
O co poszło?
O całokształt.
Nie zgadzam się aby non stop krzyczano na dzieci.
Nie zgadzam się aby "dla świętego spokoju" wsadzano dzieci do fotelików na godziny.
Nie zgadzam się na okłamywanie rodziców, że wszystko jest cacy, podczas gdy cacy nie jest.

Dziś czara goryczy została przelana. Po ostrej wymianie zdań, w obecności dzieci. Mój syn w szoku zaczął płakać.

Trudno. Nie ta praca to inna. Chronię syna


P.S. Nie wszystkie żłobki są takie. To jest trzecia tego typu placówka, w której pracuję. Dwie poprzednie były świetne. 
Szanowni rodzice - bądźcie bardzo uważni jak wybieracie żłobki/przedszkola dla waszych dzieci...