piątek, 29 maja 2020

I co z tym żłobkiem?

Zbliża się nieubłaganie czas, w którym zakończy się moja umowa w pracy. I jak zwykle w takich chwilach pojawiają się pomysły, co by tu dalej zrobić...

Wersja pierwsza
Rejestruję się jako bezrobotna, żeby mieć ubezpieczenie i posiedzę z synkiem w domu jeszcze jeden rok.

Wersja druga
Synek rozpocznie swoją przygodę ze żłobkiem (dzięki doświadczeniu zawodowemu wiem już, który żłobek w okolicy należy omijać). A ja będę miała możliwość podjęcia pracy - a co za tym idzie prawo do płatnego urlopu macierzyńskiego w przyszłości. Może kiedyś jednak powiększymy rodzinkę?

No i mam dylemat.
Wiadomo, że OA krzywo patrzą na żłobki.

Oczywiście jest też opcja taka że młody w żłobku się nie zaklimatyzuje i trzeba będzie wrócić do wersji pierwszej.


7 komentarzy:

  1. Dlaczego oa krzywo patrzą na żłobki? To chyba zależy od sytuacji. Jeśli oddajesz dziecko po kilkunastu mcach to moim zdaniem nie wpływa to na znacząco na więź. Wpływa podobnie jak w przypadku dzieci biologicznych.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szanowna Pani. Jestem na początku drogi adopcyjnej w KOA. Chcielibyśmy z mężem adoptować dziecko zdrowe. Panie w ośrodku mówią nam że nie ma zdrowych dzieci. Każde ma jakąś chorobę fizyczną albo psychiczną i jeśli powiemy że chcemy zdrowe dziecko to nas nie zakwalifikują. Czytają Pani bloga widzę, że to jednak nie prawda bo Pani dziecko jest zdrowe. Mogę prosić o Pani opinię jako osoby doświadczonej w całym procesie jak to jest z tymin chorymi dziećmi? Czy Państwu też mówili że nie ma zdrowych dzieci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nasz synek nie jest idealnie zdrowy. Wiele rzeczy może też wyjść za parę lat. Ale powiedzieliśmy, że akceptujemy choroby z którymi można żyć samodzielnie, bez konieczności rezygnacji z pracy któregoś z rodziców.
      Mamy otwartość na spektrum FAS i na wcześniactwo.

      Synek jako wcześniak miał wzmożone napięcie mięśniowe oraz wiotkość krtani (która do tej pory daje o sobie znać czasami). Nadal nie bardzo mówi co może świadczyć o jakimś spektrum FAS czy opóźnieniu intelektualnym. Ale bierzemy na klatę co będzie.
      Jak możemy na coś od razu zareagować to reagujemy i staramy się pomóc.

      Poza tym dzieci adopcyjne często są dziećmi okaleczonym i psychicznie - świadomość porzucenia przez rodziców bio będzie się jeszcze odzywać na pewno.

      Usuń
    2. Dodam jeszcze przykład dziecka dla którego ostatnio szukano rodziny ado.
      Chłopak 3 lata, z zezem, z lekkim opóźnieniem intelektualnym (słaba mowa jak na razie). Ale miał do nadrobienia znacznie więcej bo wskutek zaniedbań nie potrafił siedzieć, chodzić ani jeść czegokolwiek innego niż mleko. Podgonil już i biega i je normalnie. Potrzebował czasu i miłości.
      Często dzieci na początku mają takie rzeczy "do wyprowadzenia" i musicie być na to gotowi.

      Usuń
  3. Czasem mam wrażenie, że ośrodki by chciały żeby matka była z dzieckiem w domu do 18-nastki ale żeby jednocześnie rodzina miała dochód na poziomie co najmniej średniego wynagrodzenia na jednego członka rodziny tak żeby ewentualnie sfinansować ewentualne kosztowne terapie/leczenie, które mogą być dziecku potrzebne. W dzisiejszych czasach niewiele rodzin ma ten komfort. Pomijając już taki aspekt, że dwoje pracujących rodziców to większe bezpieczeństwo finansowe dla rodziny. Możesz przecież zarejestrować się jako bezrobotna, posłać synka na kilka godzin dziennie do żłobka i przy okazji szukać pracy. Jak znajdziesz coś fajnego to przynajmniej będziesz miała już dziecko zaaklimatyzowane w żłobku więc będzie i Tobie i jemu będzie łatwiej w momencie kiedy pójdziesz do pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Wiadomo że dobro dziecka jest najważniejsze ale nie zawsze rodzice mają aż tyle pieniędzy i możliwości żeby być z dzieckiem kilka czy kilkanaście lat. Najgorsze że ośrodki naprawdę źle na to patrzą :(

      Usuń
  4. Są dzieci zdrowe. Nasz synek jest zdrowy. Owszem miał alergie i wiotkość krtani ale dla mnie takie problemy to nie problemy. Teraz wyszedł ze wszystkiego i każdego dnia zaskakuje jak pięknie się rozwija. Oczywiście nigdy nie wiadomo co przyniesie przyszłość. Kochamt nad życie i nic nam już nie jest straszne. My od września przedszkole i też już drże jak to będzie. Tym bardziej, ze będzie pewnie najmłodszy...

    OdpowiedzUsuń