środa, 24 czerwca 2020

Druga adopcja - startujemy

Mieliśmy dziś ponownie rozmowę wstępną odnośnie drugiej adopcji. Rozmowa przeprowadzona online - super sprawa.

Rozmawialiśmy 1,5 godziny, głównie o naszym synku (mogę o nim mówić bez końca). Trochę o naszych motywacjach, dlaczego chcemy drugie dziecko. Trochę o naszych warunkach finansowych i planach zawodowych.

Tym razem rozmowa przebiegała w przyjemniejszej atmosferze.

Powrócił temat żłobka i oczywiście zgodnie z przewidywaniami pani nas bardzo zniechęcała do tego pomysłu.

Na maila dostaliśmy wszelkie wytyczne i listę dokumentów do skompletowania. I idziemy dalej...

Prawdopodobnie czeka nas 2-3 lata procedury, ale nic to. Inaczej się czeka kiedy jest już w domu jeden szkrab.


6 komentarzy:

  1. Nie do końca rozumiem o co chodzi z tymi żłobkami w OA... nam też odradzano żłobki, przedszkola podczas kursu. I rozumiem - adopcja, dziecko z przeszłością, z trudną historią, ale przecież każde dziecko jest inne i ma inne potrzeby. I każde w innym wieku, w innej sytuacji. Ja, przyznam szczerze też od zawsze byłam przeciwniczką żłobków. Biedne dzieci, myślałam, emocjonalnie niegotowe do rozstania z mamą, z domem, na tyle godzin dziennie... ale zmieniłam zdanie. Moja adopcyjna córeczka to żywe srebro. Chcę i mogę pobyć z nią jeszcze w domu, ale widzę jak ona lgnie do dzieci, jak potrzebuje kontaktu, jak wiele rozwojowo wynosi z kilku godzin zajęć grupowych, na które uczęszczamy (a raczej uczęszczałyśmy przed pandemią). Zapisałam ją na listę dzieci oczekujących do naszego pobliskiego, państwowego żłobka. Oczywiście gdyby była lękliwa, wycofana, nigdy bym tego nie zrobiła bez absolutnej konieczności. A jak Wy do tego podchodzicie? Odpuścicie, czy nadal planujecie żłobek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie synek jest zapisany na listę rezerwową więc nie wiadomo czy wypali. Ja też roboty szukam niezbyt efektywnie póki co.

      Usuń
  2. Powodzenia. My na drugie dziecko czekaliśmy 4 lata to czekanie było dla mnie dużo trudniejsze niż pierwsze - nie dość, że musiałam sobie radzić zw swoimi emocjami to przez dwa lata musiałam jeszcze radzić sobie z emocjami starszego dziecka i pomóc mu poradzić sobie z jego emocjami.

    OdpowiedzUsuń
  3. ze żłobkami chodzi o to że dzieci do lat 3 potrzebuja najdardziej domu. Ucza sie zaufania do najblizszych i ksztaltuja wiezi. Jako pedagog , nauczycielka i mama- kazdemu odradzam zlobek. Dzieci adoptowane bardziej potrzebuja bliskosci i domu niz inne bo one juz doznaly wielkiej traumy. Jesli tylko mozna to trzeba pozwolic dziecku przezyc ten czas bez żlobka. On niedlugo bedzie mial 3 lata. To tak malo czasu a jest taki wazny... z tego co piszesz o synku to sprawdzilabym mu jak z integracja sensoryczna.powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  4. JAkie dobre wieści. NIech ten czas oczekiwania nie będzie zbyt długi.

    OdpowiedzUsuń
  5. Kochani, jako adopcyjny ojciec dwójki dzieci mówię wszystkim, którzy się zastanawiają nad żłobkiem: NIE RÓBCIE TEGO! Posłać adoptowane dziecko do żłobka to zbrodnia. Ja wiem, że niektóre matki nie mogą sobie dać rady albo myślą błędnie, że dziecko koniecznie potrzebuje tego rodzaju socjalizacji z innymi. Otóż nie!

    Z innymi dziećmi może się spotykać przy wielu innych okazjach i w towarzystwie rodzica. Nawet jak po dziecku nie widać, że przeżywa w jakiś mocny sposób żłobek, to nie znaczy, że się nic nie dzieje!

    Jest takie powiedzenie: "karą dla rodziców za żłobek będzie dom starców". A co dopiero dla rodziców adopcyjnych!

    To mnie ciągle zadziwia, że ktoś w ogóle rozważa taki pomysł! Cieszy za to, że panie z OA tak tego pilnują.

    OdpowiedzUsuń